Z powodu popierania dążeń Polaków do odzyskania niepodległości, a szczególnie z powodu wspierania powstania styczniowego, władze carskie stosowały represje wobec duchowieństwa[64] . Po upadku powstania styczniowego ziemię kościelną przejęły władze rosyjskie jako tzw. ziemię poduchowną. Skonfiskowano również kapitały służące utrzymaniu kościołów. Wtedy to proboszczowi w Rudlicach pozostawiono tylko 6 mórg. Za prowadzenie ksiąg metrykalnych jako urzędnik stanu cywilnego otrzymywał on roczną pensję w wysokości 300 rubli.
Duchowni pobierali także opłaty za posługi religijne. Nazywano je iura stolae. Należały do nich opłaty za chrzty i śluby (iura stolae albae) oraz pogrzeby (iura stolae nigrae). Ich wysokość była regulowana przede wszystkim rozporządzeniami biskupów ordynariuszy. Były także inne ofiary składane przez wiernych przy okazji święcenia pól, domów, wizyt kolędowych oraz za wypominki[65] .
Pierwszym znanym z nazwiska proboszczem rudlickim był ksiądz Stanisław Wolborze. Był on proboszczem w Rudlicach w czasie wizytacji przeprowadzonej z polecenia arcybiskupa Jana Łaskiego[66] . Jego losy przed objęciem probostwa w Rudlicach oraz po zakończeniu wizytacji nie są znane.
W roku 1780 proboszczem w Rudlicach był ks. Jan Kryszkowski. Urodził się on w 1714 r. w województwie sieradzkim. Święcenia kapłańskie przyjął w 1756 roku z rąk biskupa Krzysztofa Michała Dobińskiego, sufragana gnieźnieńskiego. Proboszczem w Rudlicach został w roku 1760. Troszczył się o dobro duchowe swoich parafian. Prawie codziennie odprawiał Mszę świętą. W każdą niedzielę i święta głosił nauki i kazania. Spowiadał w konfesjonale w miarę potrzeby, a do pomocy w spowiedzi wielkanocnej zapraszał innych księży. Odwiedzał chorych i dbał o służących. Za pogrzeby ubogich nie brał opłaty. W trosce o własną formację duchową odprawiał coroczne rekolekcje dla kapłanów oraz spowiadał się dwa razy w miesiącu[67].
W 1793 roku proboszczem w Rudlicach został ksiądz Stanisław Glidzyński urodzony w 1767 roku, na kapłana wyświęcony w roku 1790[68] . Proboszczem rudlickim był do roku 1813, a następnie został proboszczem brzeźnickim. W czasie jego zarządzania parafią wybudowano nowy kościół.
Następcą ks. Glidzyńskiego w Rudlicach został ksiądz Tomasz Sobański. Urodził się on w roku 1781, uczył się początkowo w szkołach kaliskich i wieluńskich a później dwa lata w Seminarium Łowickim. Na kapłana wyświęcony został przez księdza biskupa Malinowskiego w Warszawie[69] . Proboszczem w Rudlicach był do śmierci w roku 1829.
Przed I wojną światową proboszczem w Rudlicach był ksiądz Wacław Chrzanowski. Urodził się dnia 20 września 1874 roku, święcenia kapłańskie przyjął w roku 1899. W tym czasie księża na terenie ziemi wieluńskiej prowadzili szeroką działalność społeczną. Uczyli chłopów efektywniejszej uprawy roli. Zakładali kasy oszczędnościowo - pożyczkowe i kółka rolnicze, aby chronić ludność polską przed wyzyskiem ze strony kupców, głównie żydowskich[70] . Taką kasę i kółko rolnicze założył też ks. Chrzanowski w Rudlicach.
W latach 1919 - 1929 proboszczem w parafii Rudlice był ksiądz Emanuel Hadaś. Dzięki jego staraniom między innymi powiększono cmentarz grzebalny[71] . W roku 1929 został przeniesiony na probostwo w Osjakowie. Zginął dnia 11 lutego 1942 roku w obozie koncentracyjnym w Dachau.
Ksiądz Apolinary Karczewski urodził się 23 lipca 1876 roku, święcenia kapłańskie przyjął w roku 1901. W latach 1929 - 1932 był proboszczem w parafii Rudlice. W tym czasie dobudował do kościoła boczną kaplicę. Podczas II wojny światowej był proboszczem w Mierzycach. Dnia 6 X 1941 roku został aresztowany i razem z innymi księżmi wywieziony do Dachau. Warunki bytowe były tam bardzo trudne. Starsi wiekiem kapłani nie mieli siły, aby wykonywać ciężkie prace fizyczne. Wiosną 1942 r. władze obozowe zaproponowały starszym i chorym kapłanom wyjazd do klasztorów w Austrii lub do obozów, w których roboty wymagały mniejszego wysiłku fizycznego. Duchowni szukali ratunku w tych wyjazdach. Specjalna komisja obozowa zakwalifikowała ich jako inwalidów. Sporządzono listy kierowanych do wyjazdu. Zachęceni przez władze obozowe zabierali swoje rzeczy osobiste, udawali się do punktu zbornego, skąd szli do łaźni, a później do podstawionego samochodu. Niestety, samochód był przystosowany do zabijania ludzi. Wywożeni poza teren obozu w męczarniach kończyli życie. Ich ciała spalono w krematoriach. W takim transporcie inwalidów zginął dnia 6 maja 1942 r. ks. Apolinary Karczewski[72] .